Transfer numeru jeden w bramce Czarnych Sosnowiec do Francji sprawia, że Sebastianowi Stemplewskiemu przyjdzie zmierzyć się z nie lada wyzwaniem. Oliwia Szperkowska była niekwestionowaną jedynką, a teraz o bluzę z tym numerem powalczą Martyna Małysa i Marta Kaźmierczak. Opiekun Czarnych ma twardy orzech do zgryzienia.

   
    Spore dylematy w sosnowieckiej bramce
Foto: Darek Koziorowski/ Czarni Antrans Sosnowiec

Oliwia Szperkowska dołączyła do jednej z najlepszych drużyn w Europie, jeśli nie na świecie. Zawodniczka zaledwie po pół roku spędzonym w Czarnych przenosi się do Paris Saint Germain Féminine. Dostała propozycję z gatunku „takim klubom się nie odmawia”. Rekomendacja koleżanki z kadry, również bramkarki paryskiego klubu – Katarzyny Kiedrzynek, również zrobiła swoje. Jest to kolejny znak, że cokolwiek rusza się w szkoleniu bramkarek w Polsce i talenty zaczynają być dostrzegane. Ten transfer oznacza, że trzy bramkarki kadry Polski będzie grało nad Sekwaną. Kiedrzynek i Szperkowska w PSG a Kinga Szemik w Stade de Reims.

Przed Sebastianem Stemplewskim, który ponownie objął stanowisko szkoleniowca w klubie z Zagłębia Dąbrowskiego, trudny dylemat. Z jednej strony jest Martyna Małysa, która jest żelazną rezerwową od ponad czterech lat w Czarnych. Gdy trzeba było, zastępowała Annę Szymańską. Zna klub jak mało kto, ale rozegranych meczów ma mniej, niż powinna mieć zawodniczka na jej pozycji i z jej stażem w klubie. Patrząc przez pryzmat czasu wielka szkoda, że nie zdecydowała się na wypożyczenie, by złapać więcej niż całą rundę od deski do deski. Z drugiej strony, widocznie jest jej dobrze w roli rezerwowej.

Druga opcja to Marta Kaźmierczak. Wychowanka Bielawianki, następnie z regularną grą broniła bramki w Stomilankach Olsztyn. Miała okazję dołączyć do klubu ekstraligowego, ale wybrała Staszkówkę Jelna, gdzie również była numerem jeden. Po wygaśnięciu kontraktu pół roku była bez klubu i znalazła się w Czarnych. Licznik minut w bramce ma więc lepszy niż Małysa, ale doświadczenie ekstraligowe znikome.

Kolejną opcją byłaby Izabela Sas. Rokująca bramkarka młodego pokolenia, która jest na wypożyczeniu w Rekordzie Bielsko – Biała. W sparingach gra, dobrze prezentuje się w treningach, przede wszystkim łapie doświadczenie i minuty na boisku. Jej czas pewnie kiedyś nadejdzie w sosnowieckiej bramce.

Wiele obiecywano sobie po Ewie Sikorze. Jedna z lepszych bramkarek turnieju mistrzowskiego do lat 17 w Głogówku w styczniu zeszłego roku. Powoływana na kadry juniorskie. Ale gdzieś w Czarnych przepadła. Szansą na odbudowanie się był transfer definitywny do MKS Myszków. Rozegrała dwa pełne mecze, z Wandą Kraków i Pabianicami. Czasem wchodziła z ławki. Jednak częściej przyglądała się poczynaniom Faustyny Korzekwy. Teraz związała się z beniaminkiem Ekstraligi, olsztyńskimi Stomilankami.

Dlatego jedynym sensownym rozwiązaniem, jeśli Czarni chcą jak najwięcej uratować z tego sezonu a brązowy medal wciąż jest w zasięgu, jest dogadanie się z Anną Szymańską. Przemawia za nią doświadczenie. Jest, wciąż i długo to się nie zmieni, jedną z najlepszych bramkarek nad Wisłą. Z racji swojego projektu „Catch the Dream” jest w treningu. Z byciem bramkarzem jest jak z jazdą na rowerze. Tego zwyczajnie się nie zapomina. A te cztery miesiące sprawią, że Czarni już mogą szukać bramkarki na nowy sezon.

Jak rozwinie się sytuacja, dowiemy się już 17. lutego, gdy Czarne spotkają się w pucharze Polski z TME SMS Łódź.

Foto: Darek Koziorowski/ Czarni Antrans Sosnowiec

Reklama

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Podobają Ci się nasze artykuły ? Postaw mi kawę na buycoffee.to
Będziemy wdzięczni i jeszcze bardziej zmotywowani do dalszej ciężkiej pracy.

© Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie, rozpowszechnianie lub inne wykorzystanie bez zgody autora jest zabronione. Zasady przedruków określa regulamin.

Fan kobiecego sportu. Blisko dwie dekady w kobiecym szczypiorniaku. Ponad dekadę w kobiecej kopanej. Lojalny dla swoich. Wrzód wiadomo gdzie, gdy słabszym dzieje się krzywda.