Grała w SMS Łódź, Górniku Łęczna i Czarnych Sosnowiec. Dwa lata temu odeszła od kopania piłki i poświęciła się pracy trenerskiej. Niedawno powróciła w roli zawodniczki w barwach lubelskiej Unii. O tym, ale i o fascynacji pracą trenerki w rozmowie ze mną Maja Osińska.

   
    Maja Osińska: Od dawna wiedziałam, że będę trenerem

Jak leci życie na piłkarskiej emeryturze?

Powiem szczerze, że przez dwa lata przerwy od zawodowej piłki nie dało się nudzić. Wbrew pozorom po porzuceniu obowiązków piłkarki nie byłam wcale mniej obciążona. Może fizycznie odpoczęłam, choć przez to też moja forma sportowa bardzo spadła, ale zmiana funkcji na mojej futbolowej ścieżce mocno zaabsorbowała mnie psychicznie.

Pozostańmy chwilę przy twoim graniu. Dlaczego opuściłaś łódzki SMS i samą Łódź?

Nie było jednego powodu, dla którego odeszłam z SMS Łódź. Składało się na to wiele czynników, a ja sama nie miałam na tyle dojrzałości w sobie, aby spojrzeć na swoje wyniki sportowe przez pryzmat siebie, zawsze szukałam winy w kimś innym. Moje odejście z klubu z Łodzi początkowo wiązało się z zakończeniem gry. Straciłam zapał i brakowało mi motywacji. Jak patrzę na to teraz to chcę mi się śmiać, bo miałam wtedy niecałe 20 lat i żyłam w przekonaniu, że się „wypaliłam”. Na moje szczęście szybko po mojej rezygnacji pojawiła się propozycja z Czarnych Sosnowiec, a to sprawiło że moja przygoda z piłka nabrała dopiero prawdziwego rozpędu.

No właśnie. Ale z pobytu w Czarnych sportowo chyba nie jesteś z siebie zadowolona?

Nie jestem, ale na moje szczęście nie była to długa przygoda. Biorąc pod uwagę wszystkie składowe wydaje mi się, że to nie było dobre środowisko do rozwoju dla mnie. Nie mówię, że jest to złe miejsce i każdemu to odradzam. Na wiele spraw patrzę teraz szerzej i po prostu uważam, że osobiście nie byłam w stanie wejść na wyższy poziom w klubie z Sosnowca.

Potem trafiłaś pod skrzydła Piotra Mazurkiewicza w Górniku Łęczna i wydawało się że odnalazłaś swoje miejsce na ziemi?

Reklama

Trzeba oddać Trenerowi Mazurkiewiczowi, że dzięki niemu trafiłam w miejsce, które rozwinęło mnie wielopłaszczyznowo. Może przez dwa lata gry w Górniku Łęczna nie byłam jego pierwszym wyborem, ale Lubelszczyzna to miejsce, w którym najbardziej do tej pory rozwinęłam się jako człowiek. Nie byłam nigdy zawodniczką z „pierwszych stron gazet”, jak to się potocznie mówi, ale Łęczna otworzyła mi oczy na nowe opcje, poznałam tutaj wspaniałych ludzi i zaczęłam na poważnie pracę jako trener piłki nożnej, bez czego nie wyobrażam sobie swojego życia.

Kończąc wątek gry czy teraz u ciebie ponowie jest przerwa czy jednak zobaczymy cię jeszcze na zielonej murawie?

Natura nie znosi próżni, a w mojej naturze jest cząstka piłkarki i zawsze będzie. Od kilku miesięcy trenuję w II ligowej KKP Unia Lublin, a od tego sezonu będę już zgłoszona do rozgrywek. Pierwszy mecz tej kampanii zagramy już w sobotę 19 sierpnia w Kolbuszowej Dolnej. (Wywiad przeprowadzaliśmy w piątek, 18. sierpnia. Unia pokonała Sokół 4:2)

Kiedy odkryłaś w sobie że trenowanie sprawia ci frajdę?

Od dawna wiedziałam, że będę trenerem. Nie sądziłam, że stanie się to tak szybko, ale bardzo dawno wiedziałam, że się stanie. Od kiedy tylko zaczęłam trenować na wyższym poziomie interesowało mnie co robimy na treningu, dlaczego i po co. Pamietam gdy miałam 15 lat, grając w SMS Łódź jechałyśmy na mecz wtedy jeszcze I ligi kobiet. Jako zawodniczka w autobusie czytałam Narodowy Model Gdy i czasopismo Asystent Trenera, które pożyczył mi jeden z trenerów w szkole. Jak tylko skończyłam liceum zrobiłam pierwszy kurs trenerski, bardzo szybko prowadziłam zajęcia w małych klubach. Ale na poważnie wsiąknełam w to już w Łęcznej. Dzięki Nataszy Górnickiej dostałam możliwość pracy z młodymi zawodniczkami Górnika, na początku jeszcze łącząc to z grą w piłkę w pierwszej drużynie GKS. Niektóre z zawodniczek, które trenowałam w młodszych kategoriach w tej chwili nadal są zawodniczkami Górnika, są uczennicami naszego SMS w Łęczna i reprezentują klub w rozgrywkach CLJ U16 i U18.

To może znasz odpowiedź na nurtujące mnie pytanie czemu w piłce młodzieżowej na poziomie reprezentacji różnice nie są jeszcze tak widoczne?

Niestety nie mogę do końca zgodzić się z postawionym pytaniem. W mojej opinii różnice są widoczne. Nie wiem czy gołym okiem, bo dawno nie oglądałam meczów nawet kategorii młodzieżowych z pozycji kibica, zawsze patrzę na mecze okiem trenera (chyba to skrzywienie zawodowe).

Zadałem je dlatego, że kadra trenera Kasprowicza była na mistrzostwach Europy, a nasza seniorska kadra, pomimo przebłysków, zagrała słabe kolejne eliminacje.

Reklama

Trzeba zwrócić uwagę, że systemy eliminacji do turniejów seniorskich oraz turniejów młodzieżowych znacznie się różnią. Nie sugeruję, że gdyby eliminacje młodzieżowe odbywały się w formie rozgrywek grupowych nasze dziewczyny by nie uzyskały awansu, bo absolutnie nie mam żadnych podstaw aby stawiać takie tezy. Uważam, że mamy bardzo utalentowaną młodzież w polskiej kobiecej piłce nożnej i przyszłość należy do tych zawodniczek. Największe wyzwanie widzę w propagowaniu piłki nożnej wśród dziewczynek w wieku juniorskim. Aby uzyskać jakość szkolenia potrzebna jest selekcja, a żeby dokonać selekcji potrzebna jest ilość. Prawda jest taka, że jakiekolwiek sukcesy reprezentacji młodzieżowych są niewspółmierne z wynikami w piłce seniorskiej. Jeżeli dziewcząt trenujących będzie więcej, automatycznie poprzez selekcję lepsze będą trenować z lepszymi. W ten sposób możemy statystycznie zwiększyć szanse na przebicie się tych dziewczyn na poziom kadry A. W tej chwili wiele dziewczyn „przepada” przechodząc z piłki juniorskiej do seniorek, a trzeba przyznać, że dzieje się to znacznie szybciej niż np. w piłce męskiej.

Twój partner życiowy gra w piłkę. Analizujecie nawzajem swoje mecze? Wymieniacie się spostrzeżeniami?

Obecnie ma przymusową przerwę spowodowaną kontuzją, ale tak, gra w piłkę. Jeśli chodzi o analizowanie to bardziej skupiamy się wspólnie na jego meczach, bo on nie interesuje się piłką kobiecą. Uważa ją za mało ciekawą i akceptuję jego podejście, bo rozumiem, że nie każdemu ze specyfiką piłki nożnej kobiet jest po drodze. Jeśli chodzi o jego mecze i wszystkie mecze piłki męskiej, czy to reprezentacyjnej, czy klubowej – bardzo często wymieniamy sie spostrzeżeniami. Nierzadko są to burzliwe dyskusje i nierzadko wydaje mi się, że w wielu aspektach widzimy piłkę inaczej. Ale myślę, że to jest najpiękniejsze w tej dyscyplinie.

Jesteś jedna z najbardziej oczytanych piłkarek jakie znam. W jakim gatunku się lubujesz? Co czytasz obecnie?

Bardzo lubię czytać, tak naprawdę od kiedy się nauczyłam. Niestety, najczęściej czytam literaturę specjalistyczną z tematyki piłki nożnej, psychologii sportu czy zarządzania/ekonomii w sporcie. Jeżeli jednak mam trochę wolnego czasu chętnie sięgam po fantastykę, ostatnio Wiedźmin zajął trochę mojego wolnego czasu. Fantastyka najczęściej gości w mojej liście, bo jestem fanką gier komputerowych i wiele pozycji jest charakterologicznie zbliżonych do fantasy.

A jest jakaś ksiażka do której lubisz wracać częściej niż dwa razy?

Gdy byłam młodsza, wszystkie 7 tomów Harrego Pottera przeczytałam chyba czterokrotnie. Obecnie nie mam takiej książki, do której wróciłam drugi raz.

Pytanie z innej beczki. Czy kibice są potrzebni w kobiecej piłce? Jeszcze kilka lat temu kibice i zawodniczki to były dwa światy. Teraz jakby zmieniło się na lepsze w tej materii.

Reklama

Kibice są potrzebni w każdej poważnej dyscyplinie, to bez wątpienia. Fajnie, że ta tendencja powoli się zmienia i jest więcej zainteresowanych piłka kobiecą. Szkoda tylko, że mimo wszystko nadal w większości są to rodziny i przyjaciele zawodniczek. Aby zwrócić uwagę na piłkę nożna kobiet kogoś z zewnątrz musimy przede wszystkim podnieść poziom samej dyscypliny. Ale to już w rękach działaczy, nas trenerów, i samych zawodniczek. I oczywiście mediów, ale bezstronnych i obiektywnych.

Jakie masz marzenia sportowe na przyszłość? Gdzie zawodowo chciałabyś się znaleźć?

Mam kilka dużych celów na przyszłość, ale nie chce się dzielić nimi na forum. W tej chwili skupiam się na swojej pracy w Akademii Górnika Łęczna i najbliższym sezonie w CLJ U16. Najbliższym celem który chciałabym osiągnąć jest wyciśnięcie maksimum potencjału z mojej drużyny, która składa się z zawodniczek z roczników 2008 i 2009.


Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz wywiad do końca.

Podobają Ci się nasze wywiady ? Postaw mi kawę na buycoffee.to
Będziemy wdzięczni i jeszcze bardziej zmotywowani do dalszej ciężkiej pracy.

© Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie, rozpowszechnianie lub inne wykorzystanie bez zgody autora jest zabronione. Zasady przedruków określa regulamin.

Fan kobiecego sportu. Blisko dwie dekady w kobiecym szczypiorniaku. Ponad dekadę w kobiecej kopanej. Lojalny dla swoich. Wrzód wiadomo gdzie, gdy słabszym dzieje się krzywda.