Aneta Langosz, wybitna postać śląskiej piłki nożnej, zapatrzona w matczyną miłość, dzieli się refleksjami na temat swojej kariery, rozwoju kobiecej piłki oraz życiowych zmian. Zapraszamy do lektury wywiadu.

   
    Aneta Langosz: Przygodę z Piłką Kończę, Ale Serce Napawa Mną Radością
Zdjęcia: Archiwum Prywatne Anety Langosz

Aneta Langosz: Czuję sportowy niedosyt, ale cieszę się szczęściem które mnie spotkało

Nie tęskni Ci się za piłką?

WARTO PRZECZYTAĆ
Młode Orlice poznały rywalki

Pytanie z gatunku tych retorycznych jak dla mnie. Oczywiście że tęsknię za piłką, za treningami czy za adrenaliną na meczach. Piłka to była jednak duża część mojego życia. Nie da się tego zapomnieć, a że grałam te kilkanaście lat z przerwami to jak to mówią „ciągnie wilka do lasu”.

Masz za sobą bogatą karierę futsalową. Wycisnęłaś z niej wszystko? W Twoich oczach?

Zdecydowanie nie. Futsal zawsze był dla mnie ważny. Momentami nawet przedkładałam go nad grę na trawie. Parę złych decyzji, parę błędów w swojej karierze popełniłam. I gdzieś tam czuję niedosyt w związku z tym. Ale staram się nie rozmyślać o tym. Teraz cieszę się macierzyństwem i moją małą córeczką.

Nie żałowałaś że nie spróbowałaś się gdzieś dalej w Polsce?

I tak i nie. Z perspektywy sportowej trochę żałuję…Ale patrząc życiowo to już niekoniecznie. Z automatu odrzucałam wszystkie oferty z klubów do których miałam dojazd powyżej 80 km. Całe dotychczasowe życie spędziłam na Śląsku najpierw dom rodzinny, potem studia i praca. Więc w grę wchodziły tylko kluby z okolic. Nigdy nie postawiłam wszystkiego na jedną kartę i nie spróbowałam. Gdy byłam młoda najzwyczajniej w świecie bałam się zaryzykować. A później w hierarchii na pierwszym miejscu była rodzina, nauka, praca i dopiero piłka. Dzięki temu nie mam bogatego CV piłkarskiego, ale mam kochającego męża i wspaniałą córeczkę. A to cenniejsze niż wszystko inne dla mnie.

Reklama

Skupmy się nad Twoim CV. Gdzie i kiedy pokochałaś piłkę? Gdzie zaczynałaś? Albo może kto Cię zainspirował do futbolu?

Jakoś tak to wyszło że od małego lubiłam kopać do piłki w zasadzie każdego rodzaju. Więc była to chyba miłość od pierwszego „kopnięcia” .Tata to podłapał i pierwsze mecze rozgrywałam właśnie z nim. A że po sąsiedzku miałam samych chłopaków to zaczęłam z nimi grać i tak to się rozkręcało powoli. Trafiłam do pierwszego klubu Gosław Jedłownik, jednak nie udało nam się wystartować w lidze wiec to były tylko treningi i jakiś turniejach czasem grałyśmy .Po krótkim czasie klub niestety przestał istnieć i potem po jakimś czasie zostałam zaproszona do Czarnych Gorzyce i tam to się tak naprawdę zaczęła moja przygoda piłką tak na serio. Inspirował mnie od kiedy pamiętam Ronaldinho. Oczarował mnie gościu swoją techniką.

Po Gorzycach trafiłaś do Rybnika. Poważne granie nabrało wtedy rozpędu?

Po Gorzycach trafiłam do Czarnych Sosnowiec ale mogło Ci to umknąć bo rozegrałem tam jeden sezon i potem grałam w ROW Rybnik a następnie SWD. Ale moja przygoda z piłką była można powiedzieć taka „rwana”. Bo miałam wiele przerw w grze. A to przez studia, potem praca a to już chciałam kończyć w ogóle z piłką. I taka sinusoida by z tego wyszła w sumie grałam kilka lat potem rok przerwy znowu trochę pograłam i znowu przerwa i tak cały czas w sumie u mnie to wygląda aktualnie znowu przerwa. A z perspektywy czasu to jestem pewna, że poważne granie zaczęło się w Rybniku.

W Rybniku, na futsalu, Tomasz Kieczka stworzył maszynę do wygrywania. Ty, Agata Sobkowcz, Magda Łuczak, Edyta Botor, Daria Pluta, że wymienię kilka. Jak wspominasz ten okres i sukcesy?

To prawda Tomek zrobił kawał dobrej roboty jako prezes ściągając naprawdę fajną ekipę dziewczyn do Rybnika. Futsal był nam niejako pisany mając w składzie Agatę Sobkowicz, Magdę Łuczak czy Andżelikę Dąbek grzechem by było nie wykorzystać tego potencjału na hali. Ich doświadczenie były nieocenione. I pomogło nam osiągnąć mistrzostwo. Tworzyłyśmy naprawdę super drużynę, mieszanka doświadczenia ze zdolną młodzieżą. To był świetny czas spędzony w Rybniku. Zdobycie Mistrzostwa Polski czy Powołanie do reprezentacji byłoby nie możliwe gdyby nie ta ekipa, nie ten klub. Zawsze miło wracam do tamtych chwil i dalej mocno kibicuje dziewczynom.

Nie jest Ci żal że w reprezentacji nie zagościłaś na dłużej?

Każda zwodniczka trenuje i gra po to, żeby dostać się do reprezentacji. A jak już raz dostanie się powołanie to chce się grać w reprezentacji jak najdłużej. Cieszę się, że miałam okazję parę razy włożyć koszulkę z orzełkiem na piersi. Może gdybym podjęła inne decyzje piłkarskie byłoby tych występów więcej a może nie. Nie ma co tego roztrząsać, czasu się nie cofnie.

Reklama

Czasu się nie cofnie ale pytam czy żalu nie ma? Na zasadzie „ a może gdybym podjęła…”?

Nie nazwałabym tego żalem, ale raczej taka sportowa złość przez jakiś czas mi towarzyszyła, szczególnie jak czułam się w dobrej formie. Jednak z czasem przyszła akceptacja…najwidoczniej tak miało być.

Zdecydowałaś się dołączyć do Rolnika Biedrzychowice Głogówek. Czemu chciałaś im pomóc?

Zawsze darzyłam sympatią ten klub i podziwiałam, że dają sobie całkiem nieźle radę mimo, różnorodnych przeciwności jakie napotykali na swojej drodze. Poza tym ludzie którzy tworzą ten klub poświęcają się temu bez reszty od zawodniczek po sam zarząd i to mnie ujęło bardzo. Poza tym ówczesny prezes Staszek tak mnie namawiał, że nie potrafiłam mu odmówić. Co prawda, nie zagościłam tam na długo ze względu na ciążę i narodziny córeczki ale zawsze będę miło wspominać czas spędzony w tym klubie.

Czy kibice, fani, przyjaciele są ważni w kobiecej piłce?

Oni nie są ważni. Oni są niezbędni ! Zarówno dla piłkarek ale również dla rozwoju piłki kobiecej. Im więcej osób się interesuje piłką kobiecą tym jest o niej głośniej. A to napędza jej rozwój. A dla mnie osobiście gra przy pełnych trybunach to zawsze piękne chwilę, które mnie bardzo nakręcały. Nie zapomnę nigdy atmosfery podczas meczów futsalu w Rybniku, gdy grałam w TS ROW. Zdarzało się, że ludzie czasem nie mieli gdzie usiąść i stali w przejściu byle by tylko być blisko nas i kibicować. To jedne z najpiękniejszych wspomnień jakie mam związane z piłką.

Gdybym zapytał Cię o prywatną opinię w jakim miejscu jest Polska kobieca piłka obecnie? Czy widzisz tak szumnie odtrąbiony progres i rozwój? To co byś mi odpowiedziała?

Na przestrzeni kilkunastu lat czyli od momentu kiedy zaczęłam grać widzę duży progres. Można powiedzieć że na poziomie ekstraligi widać już tą profesjonalizacje w 1 lidze niektóre kluby też są już bardzo dobrze poukładane. W końcu rozdzielono futsal od trawy. Co w przyszłości na pewno zaowocuje mocną Kadrą Polski Futsalu a mam nadzieje, że może nawet jakimś medalem. Powstała kadra Polski Beach Soccera, gdzie już wyglądamy całkiem nieźle na tle innych krajów. Na pewno zrobiliśmy krok do przodu, ale…problem w tym że my robimy jeden krok a inne kraje kilkanaście. Daleko nam do czołówki europejskiej nie ma co ukrywać. Wiadomo poziom gry jest wyższy na zachodzie ale szczególnie finansowo to wielka przepaść dlatego też wiele wyróżniających się zawodniczek jak dostaje okazję to od razu ucieka nam za granicę. Z jednej strony to super, że tyle „naszych” dziewczyn się przebija i gra w zagranicznych ligach ale z drugiej strony to na pewno strata dla poziomu naszej ligi. Reasumując jest dobrze ale mogło by być zdecydowanie lepiej.

Reklama

Na zakończenie chcę Cię zapytać o zmiany. Kilka miesięcy temu życie Twoje i Twojego męża zmieniło się o 180 stopni. Opowiesz nam o tym człowieczku który wywrócił wasze życie?

No tak nasza malutka Wiktoria wywróciła nam życie do góry nogami. Nie ukrywam, że początki macierzyństwa były dla mnie trudne. Ale jest dokładnie tak jak mówią, miłość matki do dziecka jest najszczerszą ze wszystkich istniejących miłości. I wszystko co trudne i bolesne szybko idzie w zapomnienie. Jak tylko spojrzysz w oczy swojego dziecka. I teraz już nie wyobrażam sobie innej rzeczywistości. Dziecko to największe szczęście jakie mnie w życiu spotkało i to szczęscie jest nami już 6 miesięcy. To niesamowite jak Wiktoria w tym czasie się zmieniła. Każdego dnia mnie czymś zaskakuje. A tatuś zakochany jest w córci na całego i świetnie się razem dogadują.

Foto: Aneta Langosz – Archiwum prywatne

Poprzez historię swojej kariery Aneta Langosz ukazuje zarówno piękno kobiecej piłki, jak i wyzwania związane z życiem poza boiskiem.jej historia jest inspiracją zarówno dla miłośników sportu, jak i osób szukających równowagi między życiem zawodowym a osobistym.


Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz wywiad do końca.

Podobają Ci się nasze wywiady ? Postaw mi kawę na buycoffee.to
Będziemy wdzięczni i jeszcze bardziej zmotywowani do dalszej ciężkiej pracy.

© Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie, rozpowszechnianie lub inne wykorzystanie bez zgody autora jest zabronione. Zasady przedruków określa regulamin.

Fan kobiecego sportu. Blisko dwie dekady w kobiecym szczypiorniaku. Ponad dekadę w kobiecej kopanej. Lojalny dla swoich. Wrzód wiadomo gdzie, gdy słabszym dzieje się krzywda.