Grała w najlepszych klubach w Polsce. Nie przepadła ani w Niemczech ani w Hiszpanii. O tym i nie tylko w rozmowie Patrycja Balcerzak

   
    Patrycja Balcerzak: Wyciągnęłam wnioski z przeszłości i przekładam je na teraźniejszość

Po dobrym sezonie w Huelvie zdecydowałaś się na powrót do Polski. Muszę zapytać dlaczego?

To pytanie bardzo często padało w moim kierunku. Myślę, że odpowiedź jest dość prosta. Moją główną motywacją wyjazdu do klubu uczestniczącego w rozgrywkach w jednej z najlepszych lig europejskich była chęć dania sobie szansy i sprawdzenia siebie w lidze hiszpańskiej. Każdego dnia, tygodnia oraz podczas każdego meczu musiałam udowadniać swoją wartość jako zawodniczka, bowiem rywalizacja była duża. Co więcej, moim celem był także powrót do gry w reprezentacji narodowej, biorąc pod uwagę fakt, iż w poprzednim sezonie w niemieckiej lidze byłam często kontuzjowana i nie miałam argumentów. Dlatego też chciałam się odbudować, powalczyć o pierwszy skład w nowej drużynie i sprawdzić swoje limity. Po czasie mogę śmiało stwierdzić, że byłam podstawową zawodniczką grającą na pozycji środkowego pomocnika oraz obrońcy, a Hiszpanie docenili moje atuty i współgrali z innymi zawodniczkami. Niestety, regularna gra w całym sezonie nie zaowocowała ani jednym powołaniem, a ja przestałam się łudzić, że dostanę szansę na udział w zgrupowaniu. Pod koniec sezonu w lidze hiszpańskiej przedefiniowałam swoje wartości i postawiłam sobie jasno cele nie tylko piłkarskie, ale także życiowe. Zawsze wychodziłam z założenia, że najważniejsze w życiu to móc sobie samej powiedzieć, że zrobiło się wszystko, by osiągnąć cel i zrozumieć, że są czynniki zewnętrzne jak np. decyzje innych osób, na które nie ma się wpływu. Postanowiłam wrócić do Polski by móc dokończyć pracę magisterską, która wniesie cenne informacje na temat kobiecej piłki, realizować małe oraz duże projekty związane z piłką kobiecą, dzielić się swoim doświadczeniem jako zawodniczka oraz asystentka trenera Marka Chojnackiego.

Miałaś okazję pracować z najlepszymi polskimi trenerami jak Roman Jaszczak, Piotr Mazurkiewicz czy teraz Marek Chojnacki. Do tego poznałaś szkołę niemiecką i hiszpańską. Czy coś tych trenerów łączy, czy jednak każdy ma inny warsztat i filozofię?

Tak, w swojej karierze miałam okazję być prowadzona przez różnych trenerów oraz trenerki. Każdy trener/trenerka nauczył/a mnie czegoś w kontekście optymalizacji mojej osoby jako zawodniczki. Dzisiaj, będąc asystentka, wyciągnęłam też wnioski z ich pracy i staram się brać to co najlepsze od nich ale również unikać tego, co sprawiło, że czułam się źle. Oczywiście jest to mocno subiektywne zdanie ale każda zawodniczka inaczej odbiera to, co dzieje się wokół niej w kontekście współpracy ze sztabem czy koleżankami z zespołu. Nie ukrywam, że każdy trener oraz trenerka cechowali się oryginalnym podejściem do pracy z drużyną oraz do pracy nad samym sobą. Byli tacy, co uważali, że nie muszą i nie potrzebują się już rozwijać, ale byli tez tacy, którzy nieustannie szukali dróg by wzbogacać swój trenerski warsztat. Bardzo cenna lekcje wyciągnęłam w szczególności po pobycie w Hiszpanii, gdzie utwierdziłam się, że trener (tak samo jak i zawodniczka, a o czym często zapominamy) to przede wszystkim człowiek. Dlatego też wpływ na to jakim jest trenerem/trenerka ma wiele aspektów: posiadanie bądź nie rodziny oraz relacje z nią, szeroko pojęte relacje interpersonalne z bliskimi oraz dalekimi znajomymi, własne umiejętności miękkie, kultura w której się wychowano itp. itd.
Z niektórymi trenerami czy trenerkami do dzisiaj mam kontakt i mam nadzieję, że dzisiaj, stojąc jedną nogą po tej drugiej stronie (czyli na ławce trenerskiej) będę miała możliwość wciąż kontaktu z nimi i wymiany spostrzeżeń czy doświadczeń. To naprawdę bezcenne móc uczyć się i czerpać wiedzę od swoich byłych trenerów i trenerek. Każdemu i każdej z nich już dzisiaj śmiało mogę powiedzieć: „dziękuję” za wkład, który mieli we mnie jako w zawodniczkę ale przede wszystkim człowieka.

Czy oferta SMS-u to była jedyna opcja, gdy wracałaś do Polski, czy miałaś inne alternatywy?

Miałam alternatywę, nie będę ukrywać. Kierowałam się nie tylko piłkarskimi aspektami, ale bardzo mocno skoncentrowałam się na poza boiskowych celach. Dlatego też oferta z Łodzi okazała się najlepszym rozwiązaniem.

Jesteś zadowolona po pobycie w Niemczech? Udało Ci się wycisnąć maksimum?

Reklama

Jestem i nie jestem zadowolona po pobycie w Niemczech. Na pewno pierwszy rok sprawił, że dużo się rozwinęłam, miałam okazję zadebiutować w jednej z najlepszych lig europejskich. Czy finalnie udało mi się wycisnąć maximum? Nie sądzę. Ale nie ma co wracać do tego co było, wyciągnęłam wnioski i przekładam to na dzisiejszą grę, treningi oraz podejście w drużynie.

Za to w Polsce udało ci się chyba wszystko. Grałaś w Medyku za jego dobrych czasów, z Górnikiem Łęczna też graliście ładną piłkę. Teraz łódzki SMS, który od kilku lat stanowi czołówkę klubów w Polsce. Chcesz coś jeszcze zdobyć z łódzką ekipą?

Myślę, że pozostanie niedosyt jeśli chodzi o to, co zdobyłam w Polsce. Zawsze można zdobyć więcej tytułów, wyróżnień. Jednakże odchodziłam z polskiej ligi z kilkoma tytułami (kilkukrotnie Mistrz Polski, Puchar Polski oraz 4x 1/16 Ligi Mistrzyń) i pamiętam to uczucie, że chcę czegoś innego, czegoś więcej skoro zdobyłam nie raz, a kilka razy w/w trofea. Tak jak podkreśliłeś, grałam za czasów złotego Medyka, gdy jako ostatnia drużyna potrafiłyśmy utrzymać kilkuletnią hegemonię w lidze. Dzisiaj mówimy o wyrównanym poziomie drużyn w Ekstralidze, a walkę o tytuł Mistrza Polski trzeba grać do ostatniego meczu.

Łódzki SMS pokazał, że potrafi rywalizować o najwyższe cele. Moim celem z UKS SMS Łódź jest walka o najwyższe cele. Na ten sezon postawiliśmy sobie pierwszą 5.-tkę w lidze oraz finał PP. Nasza drużyna jest w dużej przebudowie, więc skupiamy się na wysokim miejscu w tabeli, ale przede wszystkim na złapaniu stabilności jako drużyna. W kontekście stricte trenerskim jest to dla mnie ogromne wyróżnienie by móc współpracować oraz pracować z zawodniczkami oraz trenerami i trenerkami z UKS SMS Łódź.

SMS ma świetną szkołę i perspektywiczne młode piłkarki. Czy to dobre miejsce dla młodych dziewczyn by uczyć się rzemiosła piłkarskiego?

Tak, to dobre miejsce dla młodych dziewczyn. Mam okazję praktycznie codziennie widzieć część ich treningu oraz czasami rozmawiać z trenerką oraz trenerem, którzy są odpowiedzialni za grupy młodzieżowe. Dobrze się rozumiemy, podoba mi się ich podejście, filozofia treningu. Myślę, że zawodniczki otoczone są bardzo dobrym duetem trenerskim.

Po kilkuletniej przerwie znów mamy okazje oglądać Cię w ekstralidze. Czy gdy byłaś za granicą liga ruszyła do przodu? Jest progres?

Obiecałam sobie nie wyciągać wniosków przed zakończeniem rundy jesiennej. Chciałam zobaczyć, zmierzyć się z każdą drużyną w lidze. Na dzień dzisiejszy, wstępnie, mogę powiedzieć, że poziom motoryczny oraz techniczny się podniósł. W niektórych zespołach widać pewną spójność taktyczną ale wciąż jest to aspekt, który wymaga dużej uwagi i pracy. Aspekt mentalny, poziom kultury oraz szacunku u zawodniczek, wśród oraz pomiędzy nimi daje bardzo wiele do życzenia…

Reklama

A w twojej opinii jak daleko nam, kobiecej ekstralidze, do sportowej Europy?

Przede wszystkim chciałabym podkreślić, że jest to tylko moje subiektywne zdanie. Nie grałam w czołowych, zagranicznych klubach, lecz przeciwko nim. Grałam w dwóch, bardzo dobrych ligach europejskich, ale nie miałam okazji zagrać chociażby w lidze angielskiej. W mojej opinii, polska ekstraliga kobiet ma duży potencjał i dużo deficytów jednocześnie. Tak jak wspomniałam wcześniej, Medyk Konin zakończył etap, gdy polska drużyna rywalizowała w Lidze Mistrzyń dalej niż w fazie pucharowej. Alarmujący jest fakt, iż coraz młodsze zawodniczki chcą wyjeżdżać (albo inne czynniki decydują o tym, że wyjeżdżają) za granicę pomimo iż nie rozegrały co najmniej jednego albo więcej (ze wskazaniem na więcej) bardzo dobrych, stałym pod względem formy sportowej sezonów. Mam nadzieję, że uda się połączyć cele jakimi są awans pierwszej reprezentacji seniorskiej kobiet na dużą imprezę z rozwojem i podniesieniem szeroko pojętego poziomu sportowego Ekstraligi. Niestety wiem, by pogodzić te dwa cele ważne jest, by osoby najbardziej decyzyjne (na poziomie klubowym, samorządowym, związkowym) zmieniły podejście do traktowania kobiecej piłki. Uważam także, by mówić o zmianach na lepsze, zmiany będą dotyczyć całego społeczeństwa. Polska jest w momencie dużych zmian, o których nie miejsce i czas by rozmawiać, ale mam nadzieję, że każdy kolejny rok przyniesie pozytywne reformy.

Nasze selekcjonerki wciąż powtarzają że idzie ku lepszemu. Zapytam jak kibic. „Grozi” nam jakaś duża impreza w najbliższym czasie?

Trzymam kciuki by taka duża impreza nam groziła.

Dyplomatycznie. A Ty po powrocie liczysz jeszcze na powołanie?

Nie, nie liczę.

Jak idzie Ci Twoja edukacja trenerska? Ciężko być grającą asystentką?

Czekam aż finalnie osoby odpowiadające za organizację kursu napiszą maila z oficjalnym terminarzem kursu UEFA B+A. Póki co, wiem, że jestem jedyną kobietą na 20 osób biorących udział w kursie. Najlepszą edukacją dla mnie jest praca z zawodniczkami oraz trenerami, trenerkami.

Reklama

Jest to wymagająca rola.

Czy mocno naruszę tajemnicę łódzkiej szatni jeśli zapytam czy opaska kapitańska to decyzja drużyny, czy trenera Chojnackiego?

Zostałam wybrana kapitanem decyzją swoich przełożonych

Na koniec chcę Cię zapytać czy jesteś sportowcem który żyje piłką 24 godziny na dobę czy masz jakieś hobby nie związane z nią. A jeśli tak to jakie?

Nie żyję tylko piłką. lubię rozmawiać na inne tematy niż piłka nożna, podróżować. Obecnie jestem w trakcie pisania pracy magisterskiej z dietetyki sportowej. W wolnym czasie planuję pojechać na kilka szkoleń sportowych i nie tylko. Lubię także gotować oraz czytać książki o najróżniejszej tematyce.

Miejsce na ziemi, które odwiedziłaś i wiesz że zawsze z przyjemnością wrócisz?

Mam nadzieję że takie jeszcze przede mną. Z przyjemnością wracam do swojego rodzinnego domu w Sieradzu i to nigdy się nie zmieni. Próbując jednak być bardziej precyzyjna powiem śmiało, że Bodersweier, czyli mała wieś w Niemczech, gdzie spędziłam 3 lata. Mam ogromny sentyment do tego miejsca, bowiem Hans (najemca lokum w Niemczech) sprawił, że poczułam się w tym miejscu jak w domu. Walencja, Sevilla czy Lizbona, czyli miasta, które miałam okazję zobaczyć i zwiedzić w poprzednim roku także śmiało dopisałabym do takiej listy

Dziękuje Ci uprzejmie za rozmowę.

Reklama

Ja Tobie także dziękuję za poświęcony czas i rozmowę

Foto: Artur Kraszewski. Patrycja Balcerzak – Archiwum prywatne


Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz wywiad do końca.

Podobają Ci się nasze wywiady ? Postaw mi kawę na buycoffee.to
Będziemy wdzięczni i jeszcze bardziej zmotywowani do dalszej ciężkiej pracy.

© Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie, rozpowszechnianie lub inne wykorzystanie bez zgody autora jest zabronione. Zasady przedruków określa regulamin.

Fan kobiecego sportu. Blisko dwie dekady w kobiecym szczypiorniaku. Ponad dekadę w kobiecej kopanej. Lojalny dla swoich. Wrzód wiadomo gdzie, gdy słabszym dzieje się krzywda.