Po nieudanych eliminacjach do Ligi Mistrzyń opuścił zespół w sierpniu 2021 roku. W listopadzie 2023 roku ponownie obejmie drużynę z Zagłębia Dąbrowskiego. Dlaczego się zgodził? Co jest jeszcze do uratowania? W kim ma największe wsparcie? Zapraszam na rozmowę z Sebastianem Stemplewskim, człowiekiem który chce ponownie ruszyć sosnowiecką Lokomotywę.

   
    Sebastian Stemplewski: Dopóki piłka jest w grze, to wszystko jest możliwe
Foto: Czarni Antrans Sosnowiec

Mówi się że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Nie miałeś oporów przed ponownym objęciem Czarnych?

Na pewno takie myśli przewijały się co będzie, jak będzie, ale jest to w 90% nowa drużyna, nowe wyzwanie, a ja jestem człowiekiem ambitnym. Lubię wyzwania, nawet tak trudne do wykonania. Każdy przed sezonem upatrywał drużynę Czarnych w gronie pretendenta do Mistrzostwa Polski, wiemy że to zadanie bardzo się oddaliło, ale dopóki piłka w grze będziemy walczyć

Zespołowi wyrwano jednego z zębów trzonowych. Oliwia Szperkowska przeniosła się do PSG. Szukacie wzmocnienia na wiosnę czy walka o bluzę z jedynką roztrzygnie się między Małysą i Kaźmierczak?.

Tak to prawda, Oliwia miała być mocnym punktem w naszej drużynie ale takim klubom jak PSG po prostu się nie odmawia i blokując jej transfer na pewno byłoby krzywdzące .Nie jest to łatwe w przerwie zimowej, ale pracujemy nad pozyskaniem bramkarki która będzie rywalizowała z Martyną i Martą.

Ostatnią rozmowę przeprowadzaliśmy jeszcze przed eliminacjami do Ligi Mistrzyń. Co porabiałeś gdy nie byłeś w kobiecej piłce?

Wróciłem do męskiej piłki. Miał być wielki projekt, ale szybko się skończył i postanowiłem poświecić się swoim firmom, które prowadzę z żoną a są one powiązane ze sportem, więc sprawiało mi to przyjemność. Oczywiście nadrabialiśmy aktywny czas z rodziną, ale prawda jest taka że cały czas przewijały się myśli o powrocie do piłki. Były propozycje, ale czekałem na tą jedyną.

Ale też bacznie przyglądałeś się kobiecej piłce. Widzisz jakieś różnice między kobiecym futbolem jak odchodziłeś a teraz?

Reklama

Na pewno dużo doświadczonych zawodniczek wyjechało .W lidze więcej zespołów walczy o miejsca medalowe i co najważniejsze dużo młodych zawodniczek dostaje szansy grania w ekstralidze.

A czy nie jest problemem to że wiele klubów eksploatuje zbyt mocno młodych zawodniczek?

Dla większości zawodniczek ekstraliga ma być tylko przystankiem do klubów europejskich .I jeżeli będzie mądrze prowadzona nie będzie tak dużego zderzenia z rzeczywistością gry w lepszych klubach.

Ja skłonny jestem się zgodzić ze, poza intensywnością meczów, niczym się nie różnimy od Europy. Czarni płacą więcej niż większość lig europejskich. Skąd ta chęć by wyjechać?

Myślę że było głośno że jak będziesz grać za granicą to szybciej trafisz do reprezentacji Polski.

Pod Twoją opieką byłoby lepiej?

<uśmiech>

A coś więcej powiesz?

Reklama

Ciężko opisać czy byłoby lepiej. Oczywiście mając pod sobą zawodniczki starasz się wyciągnąć z nich 100% , przekazać swoją wiedzę i doświadczenie boiskowe .Ale żeby móc się rozwijać musisz trenować i rywalizować z lepszymi drużynami.

A jak daleko nam do tych wielkich? W Twojej ocenie?

Myślę że co sezon próbuje Mistrz Polski, ale nie może wyjść z grupy eliminacyjnej. Nam również się nie udało.

Ale po mijj minimalnym 0:1. Z perspektywy czasu masz refleksję że mogłeś zrobić więcej? Miałeś dobry skład…

Ciężko powiedzieć. Popełniliśmy dwa błędy, w tym jeden przy stałym fragmencie i odpadliśmy .Tak to prawda, mieliśmy najlepsza drużynę w Polsce, ale może nie tak doświadczoną w europejskich pucharach .Oglądaliśmy naszego rywala, analizowaliśmy ich grę która w wykonaniu ligowym wyglądała solidnie W pamiętnym meczu myślę że za bardzo skupiliśmy się na ich mocnych stronach i nie rozwinęliśmy naszych skrzydeł ofensywnych i odpadliśmy .Było to cenne i wielkie wydarzenie w Sosnowieckim wydaniu i na pewno długo oczekiwane.

Teraz sytuacja się odwraca. Odbierasz zespół w trakcie rundy. Do tego stulecie klubu. Jakie zadania przed sobą stawiasz?

Tak, zgadza się. Jest to zespół który trzeba poukładać i dołożyć brakujące wagoniki, żeby Sosnowiecka Lokomotywa nabrała rozpędu .Oczywiście na stulecie klubu chcielibyśmy być jak najwyżej w ligowej tabeli, ale pozostała tylko runda wiosenna, dlatego też priorytetem będzie Puchar Polski.

W pucharze Polski los spotkał was z łódzkim Sms. Ostatnie wasze pojedynki dostarczały wiele emocji. Od kiedy zaczęła się „misja Łódź”?

Reklama

„Misja Łódź” rozpoczęła się zaraz po losowaniu.

Jak długo namawialiście Zofię Buszewską na powrót? Trzeba przyznać że pomoże połatać waszą defensywę?

Tak, na pewno będzie dużym wzmocnieniem defensywy. Jeżeli chodzi o rozmowy, to były bardzo konkretne. Każda ze stron przedstawiła plan współpracy, które Zosia zaakceptowała i dzisiaj jest ponownie z nami. Jest to profesjonalna zawodniczka, dlatego dużym zdziwieniem było to dla mnie jak ogłosiła zakończenie kariery.

To koniec zimowych wzmocnień czy coś jeszcze planujecie?

Tak, planujemy i szukamy ale może być bardzo ciężko.

Co robisz w ramach hobby? Jak oczyszczasz głowę?

Mam bardzo mało wolnego czasu. Wróciłem na pełne obroty. I myślę że hobby jest teraz na drugim planie, czyli narty na których miałem nadzieje w tym sezonie się nauczyć jeździć.

Jak wielkim wsparciem jest dla Ciebie żona i rodzina? Gdy wylewał się na ciebie niesłuszny hejt, nie gryzła się w język i walczyła o swego męża.

Reklama

Tak, żona i dzieci, rodzina jest dla mnie największym wsparciem. Zawsze się wspieramy i stoimy murem za sobą, cieszymy się wspólnym sukcesem i próbujemy razem wyjść z kryzysu W naszym życiu, które cały czas kręci się wokół sportu piłkarskiego, tanecznego czy przedszkolnego staramy się uzupełniać i myśleć pozytywnie i tylko dlatego funkcjonujemy w tym naszym sportowym życiu.

Książka lub film które zrobiły na tobie największe wrażenie? Lub były inspiracją?

Zdecydowanie film „Braveheart” .Walczę do końca …….

A ulubiony gatunek muzyki? Przy czym odlatujesz albo ładujesz baterie przed meczem/ treningiem?

Prowadząc z żona studio tańca na co dzień zderzamy się z rożnym stylem z rożna muza .nie mam ulubionej. Ważne żeby przed meczem dB były na najwyższym poziomie.

„Trenerka” to ciężki kawałek chleba. Splendor spływa na podopiecznych, gdy przychodzą porażki winny jest trener. Dlaczego się na to zdecydowałeś? Co takiego jest w tym zawodzie że tak mu się poświęciłeś?

Będąc zawodnikiem chciałem poznać tą drugą stronę tzn. trenerską. Prawda jest taka ze sukces ma wielu ojców, porażka jest sierota .Przeważnie jest tak, że najłatwiej zwolnić trenera ale to już jest temat rzeka .Lubię wyzwania i myślę że trenerka jest czymś w czym chciałem się spełniać i sprawdzić patrząc na te lata spędzone w piłce męskiej czy kobiecej przyniosły mi dużo radości. Poznałem dużo wartościowych osób, ale były również porażki z którymi trzeba sobie radzić i patrzeć, wyciągać pozytywy.

A chciałbyś by twoje potomstwo poszło w twoje ślady? Żeby poświęciły się zawodowo czy tańcowi czy piłce nożnej?

Reklama

Chciałem i było to moim marzeniem, by mój syn grał ale w pewnym momencie ktoś mu przeszkodził w kontynuowaniu przygody piłkarskiej. Teraz studiuje na AWF i jest Ok Moja córka tańczy w zespole, ale jest także instruktorem tańca.

Na zakończenie zapytam czy jest klub w którym, jako zawodnik, chciałeś zagrać i czy to ten sam klub, który chciałbyś kiedyś poprowadzić? Że strzelę Real Sociedad, Juventus albo Boca Juniors Buenos Aires?

Nie, nie trafiłeś. Kiedyś byłem fanem AC Milan ale to były czasy gdzie nie myślałem jeszcze o trenerce. Bardzo chciałem zagrać w Ekstraklasie. Prawie się udało, bo jestem trenerem w Ekstralidze. Do tego z mistrzowskim tytułem.

Foto: Czarni Antrans Sosnowiec


Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz wywiad do końca.

Podobają Ci się nasze wywiady ? Postaw mi kawę na buycoffee.to
Będziemy wdzięczni i jeszcze bardziej zmotywowani do dalszej ciężkiej pracy.

© Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie, rozpowszechnianie lub inne wykorzystanie bez zgody autora jest zabronione. Zasady przedruków określa regulamin.

Fan kobiecego sportu. Blisko dwie dekady w kobiecym szczypiorniaku. Ponad dekadę w kobiecej kopanej. Lojalny dla swoich. Wrzód wiadomo gdzie, gdy słabszym dzieje się krzywda.